środa, 5 października 2016

Moja Praga.

No i znowu mam tą swoją Pragę.
Ślizgam się na mokrym bruku. Opłotkami przemykam na Stare Miasto i Most Karola. Żeby choć raz zobaczyć je bez tłumu turystów. I jest tylko jedna para, gdzieś z Dalekiego Wschodu. Robią sobie zdjęcia w rzesistym deszczu. Suknia panny młodej po kostki uflejana w błocie. I to jest najpiękniejszy widok. Ich przyszłość, echo kroków z przeszłości i moja teraźniejszość. Jestem tu, znowu.  I nie dowierzam że to nie sen.

Kupiłam już nową "0na vi", bardziej z przyzwyczajenia niż faktycznej potrzeby. I buchty z twarogiem, moje ulubione. Najlepsza pizza, na Zizkowie, jedzona o 22.00, na ulicy.
Wschłuchuję się w odgłosy miasta i pytam męża,  czy przechodzący obok ludzie mówili po polsku czy po czesku.

Moja Praga ma dziś smak deszczu i soku gruszkowego. Jestem tu a już tęsknię, bo wiem że znów przyjdzie się z nią pożegnać. Myślę jak tu zabrać ze sobą chociaż ten słodki smak.




niedziela, 2 października 2016

# czarny protest





Jutro nie idę do pracy. Ale zabieram szydełko, włóczki... i idę poprowadzić warsztaty w Centrum Praw Kobiet w Łodzi (ul. Piotrkowska 115). Dla wszystkich chętnych. 


Tu nie chodzi o prawo do aborcji na życzenie. Tu chodzi o życie. Zarówno nasze, jak i innych bliskich nam kobiet - sióstr, córek, wnuczek, przyjaciółek...